Jak donosił White w 2011 roku: znaczny udział w regulację cyklu wzrostowego mieszków włosowych wnosi tzw. receptor waniloidowy – TRPV1, który ogólnie odpowiada za generację bodźców czuciowych i bólowych w reakcji na stres termiczny. Receptor ten aktywują również składniki ostrych przypraw (dlatego robi się nam po nich gorąco), a w szczególności główny składnik ostrych odmian papryki – kapsaicyna. Jak uważali naukowcy, aktywacja receptora TRPV1 może wpływać pozytywnie na stan owłosienia na drodze pobudzania produkcji insulinopodobnego czynnika wzrostu typu 1 (IGF1) – hormonu odgrywającego ważną rolę w procesie wzrastania włosów (Harada, 2007). Dlatego już w 1994 roku Paus silnie pobudził wzrost włosów u myszy, wstrzykując im podskórnie kapsaicynę. Przeprowadzono tu więcej doświadczeń na zwierzętach, ale ciekawie wyszły też badania z udziałem ludzi…
Spośród 31 ochotników, którym podawano przez 5 miesięcy 6 mg kapsaicyny i 75 mg izoflawonów dziennie, u 20 (64.5%) doszło do promocji odrastania włosów na głowie (Harada, 2007).

Autorzy tego badania, nim przystąpili do próby z udziałem ludzi, przetestowali wstępnie kapsaicynę i izoflawony na zwierzętach. Na drugi doświadczalny składnik wybrali izoflawony, gdyż te, jak donosili naukowcy, również stymulują produkcję IGF-1. W efekcie tych testów badacze zaobserwowali, że podskórne podanie myszom kapsaicyny zwiększa w ich skórze stężenie IGF-1, ale że łączne podawanie kapsaicyny i izoflawonów prowadzi do jeszcze większego zrostu poziomu tego hormonu. Również produkcja IGF-1 konkretnie w mieszkach włosowych zwierząt otrzymujących łącznie kapsaicynę i izoflawony była większa, aniżeli w mieszkach gryzoni traktowanych samą kapsaicyną, co doprowadziło w konsekwencji do efektywniejszego wzrastania włosów w pierwszym przypadku, w porównaniu z drugim. A kiedy naukowcy przeszli, po uzyskaniu tych obiecujących rezultatów w eksperymentach na myszach, do badań z udziałem ludzi, wtedy okazało się, że poziom IGF-1 we krwi ochotników otrzymujących kapsaicynę z izoflawonami uległ znacznemu podwyższeniu, którego to efektu nie odnotowano u ochotników przyjmujących w tym samym czasie placebo. (O efektach w postaci odrastania włosów na głowie było już wyżej.)
Widzimy więc, że, w odniesieniu do kapsaicyny, wyniki z badań na zwierzętach przełożyły się idealnie na efekty uzyskane u ludzi. W wynikach powyższego badania znalazły też potwierdzenie teoretyczne przewidywania odnośnie izoflawonów, spekulowane na podstawie ich aktywności inhibicyjnej względem 5 alfa reduktazy i zdolności do stymulacji produkcji IGF-1. Mówiąc krótko: kapsaicyna w połączeniu z izoflawonami pobudza odrastanie włosów na głowie.
W komentarzu do powyższego badania warto pokusić się tylko o jedną uwagę… Izoflawony zaliczamy do grupy fitoestrogenów, czyli związków roślinnych o niewielkiej aktywności estrogenowej. A ponieważ estrogeny to żeńskie hormony płciowe, dlatego nadmiar izoflawonów w diecie może symulować objawy nadmiaru estrogenów. Przy zbyt wysokim poborze izoflawonów z suplementów, mężczyźni skarżą się najczęściej na dyskomfort, jaki sprawia im nadmierna drażliwość sutków. Natomiast z zebranych informacji od respondentów, użytkowników izoflawonów, wiem, że żadne objawy przypisywane estrogenom nie pojawiają się przy dawce 30 mg izoflawonów dziennie. Dlatego możemy np. zmodyfikować proporcje wykorzystanych w powyższym badaniu składników, zwiększając dawkę kapsaicyny a zmniejszając izoflawonów.

Free WordPress Themes, Free Android Games