Dobrze… wiemy już, że możemy zapobiegać wypadaniu włosów, stosując naturalne blokery receptora androgenowego, m.in. pochodzące z ekstraktów kory śliwy afrykańskiej. Z antagonistami AR jest jednak ten problem, że podnoszą poziom testosteronu. Chodzi o to, że produkcja testosteronu regulowana jest przez tzw. mechanizm ujemnego sprzężenia zwrotnego, na osi podwzgórze-przysadka-jądra. W podwzgórzu rozmieszczone są po prostu receptory androgenowe, a gdy we krwi krąży zbyt duża ilość testosteronu, hormon ten (sam lub poprzez swoje metabolity) aktywuje te receptory, co wytłumia sygnał stymulujący produkcję testosteronu. Gdy jednak zablokujemy receptory AR, sygnał jest wiąż wysyłany, nawet gdy ilość krążącego we krwi testosteronu jest całkowicie wystarczająca – i poziom hormonu wzrasta. Sam testosteron jest prawdopodobnie niegroźny dla włosów, tak  samo zresztą, jak dla prostaty, którą nawet ochrania i wspomaga. W obu przypadkach problemem jest DHT, powstający z testosteronu pod wpływem aktywności 5 alfa reduktazy.

 

Ostatecznie widzimy więc, że batalia o burzę włosów na głowie powinna obejmować również walkę z 5 alfa reduktazą. Jeżeli uda się nam bowiem ograniczyć aktywność tego enzymu, ograniczymy przemianę łagodnego dla głowy testosteronu do bardzo agresywnego DHT, a tym samym zyskamy większe szanse na utrzymanie bujnej czupryny. W ten sposób możemy przejść do sedna zagadnienia – wskazania naturalnych składników roślinnych, w odniesieniu do których dowiedziono aktywności hamującej (inhibicyjnej) względem 5 alfa reduktazy…

Okazuje się na przykład, że zdolnością inhibicji 5 alfa reduktazy odznaczają się niektóre nienasycone kwasy tłuszczowe, charakterystyczne dla tłuszczów roślinnych: alfa linolenowy, gamma linolenowy, linolowy i oleinowy (Liang, 1992). Jak natomiast wynika z prac innych autorów (Raynaud, 2002; Abe, 2009; Shimizu, 2009; Pais, 2010), bardzo silnym inhibitorem 5 alfa reduktazy okazuje się nasycony kwas laurynowy, znajdowany w największych ilościach w oleju kokosowym oraz innych tłuszczach palmowych, np. w ekstraktach z palmy sabalowej, wykorzystywanych w leczeniu łagodnego przerostu gruczołu krokowego.

Dysponujemy również pokaźną liczbą dowodów na to, że relatywnie silnymi inhibitorami 5 alfa reduktazy są niektóre polifenole – wtórne substancje roślinne, generalnie bardzo pożyteczne dla zdrowia. Na pierwsze miejsce wysuwają się tutaj izoflawony – charakterystyczne składniki ziarna sojowego. Hamującą aktywność izoflawonów względem enzymu 5 alfa reduktazy obserwował m.in. Evans w badaniu z 1995 roku. Udało mu się ustalić, że izoflawony są bardzo silnymi inhibitorami tego enzymu, obniżającymi jego aktywność o 80%. Przy czym okazało się, że izoflawony hamują aktywność dwóch typów 5 alfa reduktazy w komórkach ludzkiej skóry, obniżając aktywność pierwszego typu o 30 a drugiego o 75%. Tak więc pierwsza dobra informacja to ta, że izoflawony hamują aktywność 5 alfa reduktazy w komórkach ludzkiej skóry, czyli mają szansę pozytywnego oddziaływania na owłosioną skórę głowy. Natomiast zgodnie z drugą, izoflawony, w przeciwieństwie do wielu innych inhibitorów 5 alfa reduktazy, hamują dwa typy 5 alfa reduktazy, co stwarza możliwość skuteczniejszego ograniczania produkcji DHT w tych obszarach skóry głowy, na których zaznaczają się objawy łysienia androgenowego.

Relatywnie silnym inhibitorem 5 alfa reduktazy jest również związek z grupy steroidów roślinnych (fitosteroli) – wspomniany już wyżej beta sitosterol, o czym donosił Cabeza w 2003 roku. Jest to o tyle ciekawa obserwacja, że związek ten znajdziemy w znaczącej obfitości, obok innych cennych dla włosów składników, w omawianych wcześniej ekstraktach z kory śliwy afrykańskiej.

Okazuje się, że jeszcze jeden podstawowy składniki kory śliwy afrykańskiej przyczynia się znamiennie do obniżenia produkcji DHT – znany głównie sportowcom z uwagi na zdolność do wspomagania rozwoju atletycznej formy – kwas ursolowy. Kiedy bowiem podano w jednym z badań szczurom albo sam testosteron, albo testosteron w połączeniu z kwasem ursolowym lub finasterydem – farmaceutycznym inhibitorem 5 alfa reduktazy, stosowanym w leczeniu łagodnego przerostu stercza – w grupie finasterydu, w porównaniu z grupą testosteronu, poziom DHT obniżył się o ok. 45, podczas gdy w grupie kwasu ursolowego – o ok. 55%. I wprawdzie chodziło w tym przypadku o stężenie DHT w prostacie, to jednak autorzy badania zaznaczali, że te same zjawiska zachodzą w mieszkach włosowych, co daje nam podstawę do przypuszczenia, iż i tutaj może dochodzić w podobnej skali do spadku wartości szkodliwego dla włosów hormonu (Shin, 2012).

Free WordPress Themes, Free Android Games